niedziela, 15 sierpnia 2021

Edyta Folwarska Stewardesa

Opis z książki:

Paulina jest młodą stewardesą, która marzy o najlepszych lotach. Kiedy w końcu po miesiącach ciężkiej pracy dostaje lot klasą biznes, i to do Dubaju, czuje, jakby złapała pana Boga za nogi. Niestety los bywa przewrotny i nie dość, że zasypia na ten najważniejszy lot, to jeszcze okazuje się, że podczas niego wpada na pewnego tajemniczego pasażera, który w mig burzy jej idealne życie. Pod wpływem Alexa dziewczyna zmienia się z oziębłej kobiety w namiętną kochankę, dla której nie ma tematów tabu. Są za to niedomówienia i kłamstwa, które nie pozwalają temu związkowi rozkwitnąć. Jak bardzo jeden lot może odmienić czyjeś życia? I czy skrywana przez Paulinę tajemnica nie zniszczy tej miłości?

Recenzja:

Kolejna powieść Edyty Folwarskiej z serii pinbook „Stewardesa”. Główną bohaterką powieści jest stewardesa Paulina, a mężem znany, lubiany i przystojny pilot Jan. Kiedy poznała Jana Paulina była nim zauroczona spełniał wszystkie jej wymagania o jakich kiedykolwiek marzyła był ideałem przystojny, z klasą i traktował ją jak księżniczkę, a przede wszystkim bardzo podobał się jako zięć matce Pauliny. Niestety chęć zaimponowania matce nie wystarczy żeby stworzyć udane małżeństwo, pełne miłości, wsparcia i czułości. W ich małżeństwu nie układa się od dłuższego czasu i w trakcie jednych z lotów do magicznego obłędnie bogatego Dubaju Paulina zdaje sobie sprawę że jej małżeństwo to fikcja, a uczucia między nią a mężem już dawno wygasły. Podczas tego samego lotu główna bohaterka poznaje jednego z pasażerów Aleksa Bros, który jest bardzo przystojny i wydaje się jej bogaty, lecz Aleks skrywa swoje bogactwo, gdyż większość poznanych kobiet tylko kochała go dla kasy i życia na jego koszt. Aleksowi wpada w oko Paulina i zaprasza ją na kawę, na początku bardzo się wzbrania lecza po silnej namowie przyjaciela Adriana i chęci zrobienia mężowi na złość zgadza się. W pewnym momencie jedzie z Alexem na jacht na którym, Paulina zdradza Jana. Po pewnym czasie Paulina dowiaduje się od przyjaciela Adriana, że ona ma wrócić do Polski za kilka godzin. Paulina jest wściekła na męża za jego zachowanie i postanawia się zwolnić z pracy, lecz dopóki nie znajdzie innej pracy musi przystać na jego warunki. Aleks obmyśla szybko plan i proponuje Paulinie prace w hotelu w którym pracuje, aby mu pomogła a w zamian dostanie wynagrodzenie i bilet powrotny do kraju. Paulina zgadza się. Podczas tego pobytu w Dubaju pod wpływem Alexa Paulina zmienia się z oziębłej kobiety w namiętną kochankę, lecz wciąż tajemnice Aleksa i jego huśtawki nastroju zaczynają denerwować Paulinę i ta chorobliwa zazdrość męża. Mam wrażenie, że w pewnym momencie główna bohaterka sama nie wie co chce tu chce być z Aleksem, a z drugiej strony kocha męża, a robi rzeczy, które kompletnie temu przeczą. z Aleksem jest podobne tu kocha Paulinę, a boi się poważnego związku jej zaufać. Czy małżeństwo Pauliny i Jana ma jeszcze szansę przetrwać? Jak zakończy się romans Alexa z Pauliną, czy Aleks zaufa Paulinie, czy wyzna prawdę tego już Wam nie zdradzę musicie sami się przekonać czytając książkę. Polecam :-)

Reasumując jak na 4 książkę Edyty Folwarskiej trudno mi było napisać recenzję, gdyż mam bardzo mieszane uczucia co do fabuły powieści. Z jednej strony powieść jest bardzo lekka, krótka szybko się czyta, a z drugiej bardzo ciężko się, gdyż mi osobiście przeszkadzał chaos w niej nie potrzebne nawiązywanie do historii rodziny w jakiej wychowywała się Paulina i chęci zaimponowania matce.


TĘCZOWY ŚMIETANKOWIEC

Składniki:

Biszkopt kakaowy:

  • 3 jajka
  • 3 łyżki cukru
  • 2,5 łyżek mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka kakao

Śmietankowiec:

  • 3 opakowania śmietanki 30% (1 opakowanie 330 ml)
  • 2 opakowania galaretki o smaku truskawkowym
  • 2 opakowania galaretki o smaku agrestowym
  • 2 opakowania galaretki o smaku mango
  • 3 kubki gorącej wody każdy po 500 ml
  • 3 łyżeczki żelatyny
Dodatkowo:
  • garść płatków czekoladowych lub ok. 50 g startej gorzkiej czekolady
Przygotowanie:
Biszkopt kakaowy- na spód tortownicy o wymiarach 24 x 24 cm wyłożyć papier do pieczenia, zaś boki posmarować masłem. Do miski przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia i kakao. Następnie ubić jajka z cukrem do momentu zbielenia. Na koniec dodać przesianą z mąkę z proszkiem do pieczenia i kakao. Za pomocą różdżki lub łyżki drewnianej delikatnie wymieszać. 
Piec około 30 minut w temperaturze 180 - 200 stopni C.

I pianka (truskawkowa) - 2 opakowania galaretki truskawkowej rozpuścić w 500 ml gorącej wody. Galaretkę odstawić w chłodne miejsce, aż zacznie tężeć. 330 ml śmietanki kremówki ubić na sztywno. Następnie małą strużką wlewać wystudzona lecz całkowicie płynną lub lekko gęstą galaretkę truskawkową, cały czas ubijać, aby nie zrobiły się grudki. Na koniec dodać 1 łyżeczkę żelatyny i dokładnie wymieszać za pomocą robota.

II pianka  (agrestowa) - 2 opakowania galaretki agrestowej rozpuścić w 500 ml gorącej wody. Galaretkę odstawić w chłodne miejsce, aż zacznie tężeć. 330 ml śmietanki kremówki ubić na sztywno. Następnie małą strużką wlewać wystudzona lecz całkowicie płynną lub lekko gęstą galaretkę agrestową, cały czas ubijać, aby nie zrobiły się grudki. Na koniec dodać 1 łyżeczkę żelatyny i dokładnie wymieszać za pomocą robota. 

III pianka (mango) -  2 opakowania galaretki o smaku mango rozpuścić w 500 ml gorącej wody. Galaretkę odstawić w chłodne miejsce, aż zacznie tężeć. 330 ml śmietanki kremówki ubić na sztywno. Następnie małą strużką wlewać wystudzona lecz całkowicie płynną lub lekko gęstą galaretkę o smaku mango, cały czas ubijać, aby nie zrobiły się grudki. Na koniec dodać 1 łyżeczkę żelatyny i dokładnie wymieszać za pomocą robota. 

Przełożenie:
Na dno tortownicy o wymiarach 24 x 24 cm (taka sama w jakiej piekliśmy biszkopt włożyć biszkopt kakaowy i wyłożyć piankę I (truskawkową) i wstawić do lodówki na ok. 15 minut. Następnie wyłożyć II piankę (agrestową) i ponownie wstawić do lodówki na kolejne 15 minut. Na koniec wyłożyć III piankę (o smaku mango) i posypać płatkami czekolady. Wstawić do lodówki do całkowitego stężenia. 


niedziela, 8 sierpnia 2021

DRAŻETKOWIEC

Składniki:

Żelka borówkowa:

  • 500 g borówki amerykańskiej
  • 2 opakowania galaretki o smaku jagodowym
  • 2 łyżki żelatyny 
  • ok. 100 ml wody

Masa serowa:

  • 500 g sera białego
  • 140 g draży (groszki) czekoladowych
  • 0,5 szklanki cukru
  • 200 ml mleka
  • 3 pełne łyżki żelatyny
  • 250 g margaryny
Mus mleczny:
  • 330 ml śmietanki kremówki 30%
  • 140 g draży (groszki) mlecznych
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 1 płaska łyżka żelatyny
Dodatkowo:
  • 2 opakowania galaretki o smaku pomarańczowym
  • ok. 600 ml gorącej wody
  • opakowanie biszkoptów okrągłych
Przygotowanie:
2 opakowania galaretki pomarańczowej rozpuścić w 600 ml gorącej wody i odstawić do wystygnięcia. 

Borówka amerykańska - wypłukać pod bieżącą zimną wodą, odsączyć. Owoce przełożyć do rondelka i dodać trochę wody (ok. 100 ml) podgrzać i wsypać 2 opakowania galaretki o smaku jagodowym i dobrze wymieszać. Podgrzewamy, aż się rozpuści galaretka, dodać żelatynę wymieszać do momentu rozpuszczenia się. Zdjąć z palnika. Odstawić do lekkiego stężenia. 

Masa serowa  - margarynę rozpuścić i odstawić do lekkiego przestudzenia. Draże czekoladowe rozdrobnić za pomocą elektrycznego rozdrabniacza. Mleko podgrzać, odstawić z ognia i dodać żelatynę i mieszając rozpuścić. Rozpuszczoną margarynę z cukrem i cukrem waniliowym ubijamy robotem na najniższych obrotach. Następnie dodajemy skręcony ser i za pomocą robota dokładnie mieszamy na średnich obrotach do momentu, gdy  masa będzie gładka. Dodajemy rozpuszczoną żelatynę, dokładnie mieszamy robotem. Na koniec dodać rozdrobnione draże czekoladowe, wymieszać robotem na jednolitą masę.

Mus mleczny - Draże mleczne rozdrobnić za pomocą elektrycznego rozdrabniacza. Schłodzoną kremówkę ubijamy na sztywno. Pod koniec ubijania dodajemy cukier puder i dokładnie ubijamy na najwyższych obrotach. Następnie dodajemy żelatynę i ubijamy nadal na najwyższych obrotach. Na koniec dodajemy rozdrobnione draże mleczne i mikserem dokładnie mieszamy na najwyższych obrotach do uzyskania jednolitej puszystej masy. 

Przełożenie:
Dno tortownicy o średnicy 24x24 cm  wyłożyć biszkoptami. Na biszkopty wykładamy masę serową, wyrównać wierzch. Wstawić do lodówki na ok. 15 minut do lekkiego stężenia. Następnie wykładamy żelke borówkową i wstawiamy do lodówki na ok. 20 minut do stężenia wiśni. Następnie wykładamy mus mleczny, wyrównujemy wierzch i wstawiamy do lodówki na kolejne 15 minut do lekkiego stężenia musu. Na koniec wylewamy tężejącą galaretkę pomarańczową. Wstawić do lodówki do całkowitego stężenia.


niedziela, 1 sierpnia 2021

KOKOSEK Z MALINAMI

Składniki:

Żelka malinowa:

  • 250 g malin
  • 2 opakowania galaretki o smaku malinowym
  • 1 łyżka żelatyny 
  • ok. 100 ml wody
Nasączenie:
  • 2 torebki herbaty earl grey
  • 300 ml gorącej wody
  • 1 łyżeczka płaska cukru do smaku

Masa serowa kokosowa:

  • 500 g sera białego
  • 0,5 szklanki drobnych wiórków kokosowych
  • 0,5 szklanki cukru
  • 1 łyżka cukru kokosowego
  • 200 ml mleka
  • 3 pełne łyżki żelatyny
  • 250 g margaryny
Mus kakaowy:
  • 330 ml śmietanki kremówki 30%
  • 1 łyżeczka ciemnego kakao
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 1 płaska łyżka żelatyny
Dodatkowo:
  • 2 opakowania galaretki o smaku malinowym
  • ok. 600 ml gorącej wody
  • biszkopty podłużne (22 szt.)
Przygotowanie:
2 opakowania galaretki malinowej rozpuścić w 600 ml gorącej wody i odstawić do wystygnięcia. 

Nasączenie - 2 torebki herbaty earl grey zaparzyć w 200 ml wody. Następnie po zaparzeniu mocnego naparu wyjąć wszystkie torebki herbaty i rozcieńczyć napar w 100 ml zimnej przygotowanej wody. Można dodać trochę więcej wody jeśli zbyt mocny wyjdzie nam nasączenie. Można doprawić cukrem do smaku.

Maliny - wypłukać pod bieżącą zimną wodą, odsączyć. Owoce przełożyć do rondelka i dodać trochę wody (ok. 100 ml) podgrzać i wsypać 2 opakowania galaretki o smaku malinowym i dobrze wymieszać. Podgrzewamy, aż się rozpuści galaretka, dodać żelatynę wymieszać do momentu rozpuszczenia się. Zdjąć z palnika. Odstawić do lekkiego stężenia. 

Masa serowa kokosowa - margarynę rozpuścić i odstawić do lekkiego przestudzenia. Mleko podgrzać, odstawić z ognia i dodać żelatynę i mieszając rozpuścić. Rozpuszczoną margarynę z cukrem i cukrem waniliowym ubijamy robotem na najniższych obrotach. Następnie dodajemy skręcony ser i za pomocą robota dokładnie mieszamy na średnich obrotach do momentu, gdy  masa będzie gładka. Dodajemy rozpuszczoną żelatynę, dokładnie mieszamy robotem. Na koniec dodać wiórki kokosowe i wymieszać robotem.

Mus kakaowy - Schłodzoną kremówkę ubijamy na sztywno. Pod koniec ubijania dodajemy cukier puder i dokładnie ubijamy na najwyższych obrotach. Następnie dodajemy żelatynę i ubijamy nadal na najwyższych obrotach. Na koniec dodajemy kakao i mikserem dokładnie mieszamy na najwyższych obrotach do uzyskania jednolitej puszystej masy. 

Przełożenie:
Biszkopty zanurzyć pojedynczo na bardzo krótko w zimnej herbacie z obu stron i układamy jeden obok drugiego w tortownicy o wymiarach 24 x 24 cm. Na biszkopty wykładamy masę serową kokosową, wyrównać wierzch. Wstawić do lodówki na ok. 15 minut do lekkiego stężenia. Następnie wykładamy żelke malinową i wstawiamy do lodówki na ok. 20 minut do stężenia wiśni. Następnie wykładamy mus kakaowy, wyrównujemy wierzch i wstawiamy do lodówki na kolejne 15 minut do lekkiego stężenia musu. Na koniec wylewamy tężejącą galaretkę malinową. Wstawić do lodówki do całkowitego stężenia.


niedziela, 25 lipca 2021

Laila Shukri - Byłam kochanką arabskich szejków

Opis z okładki:

„Opowieść jednej z tysiąca kobiet, która stała się żywym towarem. Laila Shukri dotarła do niej i wysłuchała jej historii, aby móc opowiedzieć ją światu.
W jednym z klubów Julia poznaje Tarka, przystojnego Syryjczyka, który ją oczarował, a następnie zaprosił na egzotyczną wycieczkę do Dubaju. Na miejscu okazuje się, że kobieta znalazła się w rękach jednego z największych gangów handlujących ludźmi. Rozpoczyna się koszmar seksualnego zniewolenia, brutalnej fizycznej i psychicznej przemocy…
Jak w XXI wieku wygląda handel ludźmi? Czy tylko śmierć jest wybawieniem z niewoli? Brutalna rzeczywistość tysięcy kobiet wykorzystywanych przez najbogatszych szejków, o której świat woli nie mówić głośno”.

Recenzja:
Historia naiwnej Polki Juli, która w jednym z klubów poznaje przystojnego Syryjczyka Tarka, który oczarował ujmuje ją swoim dobrym wychowaniem, delikatnością i szarmanckością. Bardzo różni się od mężczyzn, których znała do tej pory. Oboje zaczynają się spotykać i snuć śmiałe plany na przyszłość. Tarik obsypuje Julię drogimi prezentami i kwiatami, a gdy proponuje wyjazd do Dubaju, by poznała jego rodzinę główna bohaterka zgadza się od razu i decyduje się lecieć z nim do pięknego malowniczego i opływającego w luksusach Dubaju. Julia ufa mu bezgranicznie i w głębi duszy marzy o tym, żeby wyjść za niego za mąż , gdyż sądzi "to z pewnością ten jedyny". Ale to ją gubi już na początku przyjazdu, ponieważ wpada w pułapkę w handel żywym towarem i w skutku tej znajomości trafia do burdelu w Dubaju i zostaje zmuszana do brutalnej prostytucji. Przeokropna rzeczywistość otwiera jej oczy, bańka mydlana pryska i jest już za późno na ucieczkę. Handlarze żywym towarem nie cofną się przed niczym, żeby tylko zarobić i aby prawda nie wyszła na jaw. Julia w burdelu spotyka inne kobiety, które muszą "spłacać" swoim ciałem tzw. dług. Głowna bohaterka zostaje obdarta z godności i zmuszana do ohydnych praktyk seksualnych, zmuszana jest do robienia wielu upokarzających rzeczy które odbierają człowieczeństwo, a za najmniejszą próbę oporu jest bita, gwałcona i poniewierana. Wydaje jej się, że już nigdy nie uwolni się z tego piekła, aż pewnego wieczoru poznaje tajemniczego mężczyznę Stevena, który w porozumieniu z Autorką książki pragnie jej pomóc. Czy uda Juli się uciec? Zakończenie książki zostawiło we mnie niedosyt, bo nie ma ani słowa, czy akcja uwolnienia zakończyła się sukcesem i co się z tymi ludźmi stało. Podpowiem Wam, że dalsze losy Juli są opisane w książce, która wyszła 3 lata później tj. „Uciekłam z arabskiego piekła” (recenzja w krotce).

Reasumując książka opowiada o cierpieniu, o bólu, o gwałtach. Ukazuje obrzydliwy świat mężczyzn których zaślepiły pieniądze i pogoń za spełnieniem swojej wyuzdanej, brutalnej, seksualnej chuci. To kolejny przykład na to że w świecie luksusu pieniędzy można wszystko. Prywatnie bardzo interesuje się problemem kobiet wschodu i po przeczytaniu kilkunastu książek o życiu i wykorzystywaniu biednych ludzi na Bliskim Wschodzie za każdym razem jestem w ogromnym szoku i aż mi się nie chce wierzyć, jak bardzo można poniżać człowieka i bezbronne dzieci aby tylko "interes się kręcił". Najgorsze, że takie rzeczy mają miejsce na porządku dziennym i nikt z tym nic nie robi. Bardzo łatwo jest manipulować osobami, które są słabe psychicznie, łatwowierne, pragnące miłości, aby ktoś je zauważył, polubił, pokochał, czy chęcią szybkiego wzbogacenia, życia w luksusie itp. itd. Bardzo wzruszająca opowieść, trzymająca w napięciu książka, która odkrywa ciemną stronę Dubaju.

Książka bardzo mną poruszyła, z jednej strony jest wciągająca, a z drugiej bardzo wstrząsająca. Całość czyta się bardzo szybko, spójnie i ciekawie. Uważam że to jedna z tych książek, które zostają w głowie jeszcze bardzo długo po jej przeczytaniu. Każdy z nas powinien przeczytać tę książkę, nie tylko kobiety, ale również mężczyźni. Tylko wtedy przekonacie się jak okrutny los spotkał te kobiety i dzieci. Warte przeczytania w celu przestrogi!!!


DESER KOKOSOWY Z WIŚNIAMI

Składniki:

Wiśnia:

  • 1 słowik wiśni (700 g) lub ok 300 g świeżych
  • 2 opakowania galaretki o smaku wiśniowym
  • 1,5 łyżki żelatyny 
  • 0,5 szklanki cukru jeśli używamy świeżych wiśni

Mus kokosowy:

  • 3 x 330 ml śmietanki kremówki 30%
  • 1 łyżka cukru kokosowego
  • 4 łyżki cukru pudru
  • 4 łyżki wiórków kokosowych
  • 3 łyżki żelatyny
Nasączenie:
  • 2 torebki owocowej herbaty wiśniowej
  • 300 ml gorącej wody
  • 1 łyżeczka płaska cukru do smaku
Dodatkowo:
  • biszkopty podłużne (22 sztuk)
  • 2 opakowania galaretki o smaku wiśniowym 
  • ok. 500 ml gorącej wody
Przygotowanie:
2 opakowania galaretki wiśniowej rozpuścić w 600 ml gorącej wody i odstawić do wystygnięcia. 

Nasączenie - 3 torebki herbaty wiśniowej zaparzyć w 200 ml wody. Następnie po zaparzeniu mocnego naparu wyjąć wszystkie torebki herbaty i rozcieńczyć napar w 200 ml zimnej przygotowanej wody. Można dodać trochę więcej wody jeśli zbyt mocny wyjdzie nam nasączenie. Można doprawić cukrem do smaku.

Wiśnie - wiśnie w syropie przełożyć do rondelka podgrzać i wsypać 2 opakowania galaretki o smaku wiśniowej i dobrze wymieszać. Podgrzewamy, aż się rozpuści galaretka, dodać żelatynę wymieszać do momentu rozpuszczenia się. Zdjąć z palnika. Odstawić do lekkiego stężenia. 
Świeże wiśnie - wiśnie wypłukać i wydrylować. Owoce przełożyć do rondelka i poddusić z 0,5 szklanka cukru na małym ogniu. Następnie wsypać 2 opakowania galaretki wiśniowe i dodać żelatynę, dobrze wymieszać. Podgrzewamy, aż się rozpuści galaretka i zdejmujemy z palnika. Odstawić do stężenia.

Mus kokosowy- 1,5 opakowania schłodzonej kremówki (495 ml) ubijamy na sztywno. Pod koniec ubijania dodajemy 2 łyżki cukru pudru i 1 łyżeczkę cukru kokosowego i dokładnie ubijamy na najwyższych obrotach. Następnie dodajemy 1,5 łyżki żelatyny i ubijamy nadal na najwyższych obrotach. Na koniec dodajemy 2 łyżki wiórków kokosowych i mikserem dokładnie mieszamy na najwyższych obrotach. 

Mus kokosowy- 1,5 opakowania schłodzonej kremówki (495 ml) ubijamy na sztywno. Pod koniec ubijania dodajemy 2 łyżki cukru pudru i 1 łyżeczkę cukru kokosowego i dokładnie ubijamy na najwyższych obrotach. Następnie dodajemy 1,5 łyżki żelatyny i ubijamy nadal na najwyższych obrotach. Na koniec dodajemy 2 łyżki wiórków kokosowych i mikserem dokładnie mieszamy na najwyższych obrotach. 

Najlepiej mus kokosowy zrobić w dwóch turach tj. w dwóch porcjach, gdyż bardzo szybko tężeje!!!!!!! 

Przełożenie:
Biszkopty zanurzyć pojedynczo na bardzo krótko w zimnej herbacie z obu stron i układamy jeden obok drugiego w tortownicy o wymiarach 24 x 24 cm. Na biszkopty wykładamy mus kokosowy, wyrównać wierzch. Wstawić do lodówki na ok. 15 minut do lekkiego stężenia. Następnie wykładamy wiśnie i wstawiamy do lodówki na ok. 20 minut do stężenia wiśni. Następnie wykładamy mus kokosowy wyrównujemy wierzch i wstawiam do lodówki na kolejne 15 minut do lekkiego stężenia musu. Na koniec wylewamy tężejącą galaretkę wiśniową. Wstawić do lodówki do całkowitego stężenia.


niedziela, 18 lipca 2021

Edyta Folwarska Noc w Wenecji.

Opis z książki:

Amelia jest singielką, pracuje jako opiekunka w warszawskim żłobku. W konkursie radiowym wygrywa weekendowy wyjazd do Wenecji dla dwóch osób. W podróż zabiera swoją przyjaciółkę Kaśkę, również singielkę. Dziewczyna ma nadzieję, że to będzie wyjazd ich życia. I tak też się zapowiada. Zwłaszcza że Amelia poznaje przystojnego Piotra, właściciela dużej firmy wynajmującej gondole. I wszystko byłoby idealnie, gdyby mężczyzna i przyjaciółka nie skrywali pewnych tajemnic, które na zawsze zmienią życie Amelii….

Recencja:
„Noc w Wenecji” to kolejna powieść z serii „Pink Book” Edyty Folwarskiej. Autorka powieści z każdą książką wciąga mnie do swojego świata razem ze wspaniale wykreowanymi bohaterami. Tym razem główną bohaterką w powieści jest 30- letnia Amelia, która jest singielką i pracuje jako opiekunka w prywatnym warszawskim żłobku. Pewnego dnia w konkursie radiowym wygrywa wycieczkę do Wenecji, na którą wybiera się ze swoją serdeczną przyjaciółką Kaśką, z którą również pracuje w żłobku. Amelia denerwuje się idąc po odbiór nagrody do stacji radiowej, gdyż znajduje się w podziemiach budynku, a główna bohaterka straszne boi się wind, dopada ją pech....zacina się w windzie z mężczyzną, który szybko zaczyna ją denerwować, a po uwolnieniu szybko orientuje się, że nie może przestać myśleć o mężczyźnie z windy, nawet nie zna jego imienia. Przyjaciółki wyjeżdżają na weekend do malowniczej Wenecji, dzieje się bardzo sporo, ale nie chcę Wam opowiadać szczegółowo. Zdradzę tylko tyle, że Amelia spotyka tu nieznajomego z windy, wda się w gorący romans z właścicielem hotelu Piotrem. Amelii pobyt w Wenecji spędzi beztrosko bawiąc się, momentami zapomni o swojej serdecznej przyjaciółce, która coś przed nią ukrywa. Odkryje przerażającą prawdę o swojej rodzinie i ukrytej prawdzie którą skrywa jej przyjaciółka. Czy zdąży naprawić to co zepsuje bohaterka tego Wam nie powiem musicie sami przeczytać. Amelia z Piotrem świetnie się bawi, kocha go i nie zauważa pewnych sygnałów, że nie do końca jest z nią szczery, czy prawda wyjdzie na jaw? Jakie tajemnice kryją najbliższe osoby Amelii? Kim jest Piotr dla Amelii? Kim okaże się nieznajomy z windy Paweł? Tego Wam nie zdradzę, dowiecie się z książki. Zdradzę tylko tyle, że ten wyjazd odmieni na zawsze życie naszej bohaterki, będzie musiała pogodzić się z nową rzeczywistością, która będzie bolesna i niełatwa i będzie musiała pokierować swoje życie tak, aby znowu osiągnąć szczęście.

Reasumują ogólnie książkę czyta się bardzo dobrze. Przyznam, że ta książka bardzo mnie zaskoczyła, nie spodziewałam się absolutnie takiego zakończenia. W końcu dostałam historię, której biegu się nie spodziewałam. To przepiękna historia o rodzinie, przyjaźni, miłości. O wykorzystywaniu szans, stawianiu czoła problemom, podejmowaniu ryzyka, stawiania wszystkiego na jedną kartę. Dla mnie wielkim minusem jest jedna rzecz w tej powieści, a mianowicie opisy Wenecji miałam wrażenie jakbym czytała przewodnik podróżniczy co dla mnie psuło klimat powieści i odrywała od wątku.

Każda książka z serii pin book to osobna historia, więc bez problemu możecie zacząć czytać od tej, a ja już wyczekuje kolejnego tomu. Jeżeli szukacie przyjemnej miłej lektury na te upalne dni lub wieczory to zdecydowanie polecam Wam „Noc w Wenecji”.


drukuj/print